Jak spisują się płynne pomadki od Avon? || Recenzja
Nie obyło się bez zdziwionych spojrzeń kiedy to poinformowałam moje znajome, że Avon wypuścił matowe pomadki w płynie. Jako, że ten trend nadal panuje w świecie, to i marka taka jak Avon postanowiła nie odpuszczać i iść za ciosem. Tak oto powstało dziesięć odcieni, z czego przetestowałam dwa.
Moje odcienie to Passion It i Dare To Be Bare. Pierwszy jest w kolorze ciemnej wiśni przełamanej lekko fioletem, drugi natomiast to klasyczny, dość ciepły nudziak.
Pomadki mimo, że wydają się małej pojemności, to mieszczą w sobie aż 7 ml produktu (dla przykładu: Płynne pomadki Golden Rose ~ 5,5 ml).
Aplikator też nie jest standardowy. Dość "futrzasty", nabiera dużo produktu, a mimo to byłam w stanie w miarę wyrysować nim usta. Przy ciemniejszym kolorku radziłabym jednak zaopatrzyć się mimo to w konturówkę,
Konsystencja jest dosyć gęsta, a zawarty w niej pigment pokrywa usta już po pierwszej warstwie. Nie roluje się i nie tworzy grudek. Ściera się od środka, dosyć ładnie, po około 4-5 godzinach. Po jedzeniu, szczególnie ciemniejszą pomadkę, trzeba poprawić od środka.
Jak na cenę w promocji (co zdarza się wprost cały czas...), jaką jest 19,99 (lub niekiedy 17,99) to pomadka jest dobrej jakości. Ma orginalną konsystencję i dobrze zachowuje się na ustach. Nie wysusza też tak, jak np.: pomadki z Nyxa z serii Lingerie.
A wy testowałyście już te pomadki?

0 komentarze